ВІДКРИТИЙ ЛИСТ ДО "НАШОГО СЛОВА"

   Dodana: 2012-04-02 Ilość wyświetleń wiadomości: 901   

З великим здивуванням і щиро кажучи з великим сумом прочитала я статтю в останньому номері ,,Криниці” п.Анни Кожeньовської- Бігун на тему маніфестації в Варшаві -названої позбавленої всяких правил граматики ,,Маніфа”.

Авторка статті з великою радістю повідомляє, що в антицерковній (між інш.) демонстрації прийняли активну участь українки з організації ,,Гендер Львів” (Гендер – тотожність чоловіка і жінки це тільки створені суспільством атрибути і ролі – штучно накинені, а ні наша властива нам особистість – пр. авт.).

На жаль, такі органіщації створили міт, що жінка і чоловік не мають свого особистого покликання бути саме жінкою і чоловіком, на заході створюються навіть садочки, де хлопців і дівчат не можна так називати, а належить дати їм ,,свободу безплотності”, щоб свою роль в житті – бути жінкою чи чоловіком вибрали собі пізніше самі. Це говорить слово ,,Гендер” яким підписуються українки-учасниці згаданої маніфестації.

Шкода тільки, що на фотографії,яка приміщена у в.з. тексті, де показано українськомовний напис, забракло відваги показати обличчя учасницям (може учасникам), які його несли! Ховаються, чи стидаються?!

Насильство над жінкою, про яке говоримо, очивидно вимагає засудження і без сумніву треба ще юристам, особливо на Україні, працювати над відповідними середниками щоб як найменше було жертв насильства. Однак, дорогі учасники, не цією дорогою.

Авторка статті у словах ,,щоб скоротити фінансування з державної скарбниці самої Церкви та організацій, які її підлягають” підрізала собі галузку, на якій сиділа. Саме Церква найбільше закликає і допомагає жертвам насильства, не тільки серед жінок! Саме Церква (між інш. багато монаших спільнот) провадить установи, де безкоштовно знаходять допомогу жінки з дітьми з сімей де була агресія фізична чи психічна. Саме Церква за допомогою десяткам середників – якими працює подає поміч бідним (Саritas), потребуючим, а особливо дітям (фонди стипендійні, відпочинкові та лікувальні). Чи авторка та учасниці маршу цього не добачають?! Легко є судити, кричати, показуватись у медіах, як скромно нести потрібну поміч...
Шкода, що ,,Криниця” – додаток да НС яке десятками років продається та розповсюджується саме у Церквах завдала такий удар, низький удар, але болючий ...

На одній з приміщених Вами фотографій є плакат ,,Lepsza kobieta niż katecheta”. Дорога ,,Кринице” я і в 100 % жінка і в 100% катехит - , а в 200% християнка – і ніщо взаємно собі не мішає ...
Не взглблюючись в проблеми, які поставила собі згадана в статті маніфестація, головним мотивом мого листа був спротив на протицерковний крик у статті.
З пошани до Церкви, завдяки якій Наше Слово десятками років було розповсюджуване серед вірних – кажу ,,НІ” статтям цього типу в НС. Не повинні ми піддаватись медіальній нагонці на Церкву, загальнопольській ,,палікотіаді” – а вміти обстояти правду - а правда не кричить; тихо діє і допомагає людям, допомагає у більшості ,,руками Церкви”, яку у згаданій статті завдано – від своїх - наступний удар.



Івона Софія Марцішак






POD WIADOMOŚCIAMI MOŻNA ZAMIESZCZAĆ WYŁĄCZNIE KOMENTARZE.

Każdy komentarz, przed opublikowaniem, będzie weryfikowany przez redakcję serwisu.

Zastrzegamy sobie prawo do usuwania komentarzy obraźliwych, agresywnych, niecenzuralnych (...i in.)
i/lub nie będących komentarzami do danej, konkretnej wiadomości.


DO EWENTUALNEJ DYSKUSJI ZAPRASZAMY NA NASZE FORUM.

Prosimy o Twój komentarz.
(Linki do innych stron prosimy podawać bez: „http://”)
Podpis:   
E-m@il:   

Prosze wykonać obliczenie (antyspam): 10 + 15 =

Każdy komentarz, przed opublikowaniem, będzie weryfikowany przez redakcję serwisu.
Prosimy o cierpliwość.



Redakcja www.cerkiew.net.pl nie bierze odpowiedzialności za zamieszczone komentarze będące indywidualnymi opiniami i poglądami osób je zamieszczających, za które ponoszą oni pełną odpowiedzialność zarówno w sferze prawnej jak i moralnej.


Ilość komentarzy oczekujących na akceptację: 0



Pełna zgoda z autorką listu p. Iwoną. Przychodzą mi do głowy dwie luźne myśli:
1. Można zaprzestać sprzedawania Naszego Słowa w naszych cerkwiach - ciekawe ile egzemplarzy wtedy sprzedawała by redakcja. Mam wrażenie, że bez naszej cerkwi koplportaż Naszego Słowa prawie nie istnieje.
2. Hipotetycznie zrealizujmy postulat z manify i zaprzestańmy dofinansowywać kościół/cerkiew z budżetu. Ale będąc konsekwentym - zaprzestańmy finansowania również czasopism mniejszości narodowych. Jaki będzie efekt: cerkiew/kościół może biedniejsza, ale spokojnie sobie poradzi i będzie dalej służyła swoim wiernym i nie tylko, a po Naszym Słowie pozostanie tylko wspomnienie, numery archiwalne, a redakcja będzie szukać pracy. Dlatego redakcji przydałaby się odrobina namysłu przed publikowaniem zachwytów nad manifą.
Podpis: petro     e-mail: niszyn@poczta.onet.pl
Dodano: 2012-04-03 10:10:55  




Ad 2.
Gdzie Rzym, gdzie Krym? Co ma wspólnego dofinansowywanie związków wyznaniowych z dofinansowywaniem mniejszości? Do tego pierwszego państwo zmusza prawo międzynarodowe, a do pierwszego? To o czym piszesz, Petre, nie ma nic wspólnego z konsekwencją.
Poza tym, czy NS jest gazetą wyznaniową? Czy ateista nie może być dziennikarzem/czytelnikiem NS?
Podpis: igi     e-mail: igor_dzigi@poczta.onet.pl
Dodano: 2012-04-03 14:38:25  




Co ma wspólnego dofinansowanie wyznań i mniejszości?
A ma chociażby to, że istnieje coś takiego jak Departament Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych. "NS" nie jest gazetą wyznaniową, ale zapewne 90% tej gazety jest rozprowadzana przy cerkwiach i Cerkiew będzie na to pozwalać tak długo, jak długo będą publikowane materiały proreligijnej orientacji. I ma do tego prawo. Ma prawo zajmować głos i postawę w każdej kwestii. Czy to się komuś podoba czy nie.
Podpis: I-R.     e-mail: danylivbastion@gmail.com
Dodano: 2012-04-03 17:36:19  




Do igi:
Tam Rzym, tam Krym, a tu Zakroczym :-)
Po pierwsze: prawo międzynarodowe zobowiązuje państwa do poszanowania praw mniejszości, ale niekoniecznie do ich finansowania, a już w szczególności do finansowania ich czasopism. Konwencja ramowa Rady Europy o ochronie praw mniejszości narodowych w art. 9 ust. 3 stanowi: "3. Strony nie będą zabraniać tworzenia i wykorzystywania przez osoby należące do mniejszości narodowych drukowanych środków przekazu." W związku z tym Polska nie powinna zabraniać wydawać Naszego Słowa, ale finansowanie jest już tylko dobrą wolą tego państwa. Jeżeli się mylę (czego nie wykluczam), to będę wdzięczny za wskazanie międzynarodowej podstawy prawnej finansowania Naszego Słowa.
Po drugie: Dofinansowywanie działalności cerkwi/kościoła ma chyba większe podstawy w prawie międzynarodowym. W konkordacie, który ma rangę ratyfikowanej umowy międzynarodowej, czytamy w art. 22 ust. 2"
"2. Przyjmując za punkt wyjścia w sprawach finansowych instytucji i dóbr kościelnych oraz duchowieństwa obowiązujące ustawodawstwo polskie i przepisy kościelne Układające się Strony stworzą specjalną komisję, która zajmie się koniecznymi zmianami. Nowa regulacja uwzględni potrzeby Kościoła biorąc pod uwagę jego misję oraz dotychczasową praktykę życia kościelnego w Polsce." Krótko mówiąc: zmiana finansowania ma się odbyć w trybie umownym a nie jednostronnej decyzji państwa, czego chciałyby zapewne feministki.
Po trzecie: Skoro istnieją jakieś racje, żeby zrezygnować z dofinansowywania cerkwi/kościoła, to moim zdaniem można znaleźć podobne argumenty na rzecz likwidacji albo chociaż redukcji finansowania czasopism mniejszościowych. Przecież jest kryzys, trzeba oszczędzać.
Po czwarte: wypisywanie w NS zachwytów nad antycerkiewną manifą jest delikatnie mówiąc niewłaściwe (żeby nie napisać mocniej). Przecież NS jest prawie w całości finansowane przez polskie MSWiA, więc spokojnie można powiedzieć, że redakcja jest na pasku polskich urzędników. Krytyka w NS dotacji państwowych dla cerkwi nazwę więc krótko: przyganiał kocioł garnkowi.
Wystarczy pobieżne porównanie: co dla narodu ukraińskiego zrobiła cerkiew, a co zrobił ruch feministyczny. I w tej sprawie nawet ateista, jeżeli choć trochę się zastanowi, dojdzie do jasnego wniosku.
Podsumowując: nie bierzmy udziału w podtrzymywaniu głupiej, płytkiej, populistycznej akcji jaką jest manifa, która wielka jest tylko z nazwy.


Podpis: petro     e-mail: niszyn@poczta.onet.pl
Dodano: 2012-04-03 19:52:25  




Najpierw sprostowanie: w moim komentarzu miało być "do tego drugiego państwo zmusza prawo międzynarodowe".
Ad petro
Wskazanie międzynarodowej podstawy prawnej finansowania Naszego Słowa? Ta sama konwencja:
"Strony zobowiązują się do przyjęcia, tam gdzie to konieczne, odpowiednich środków w celu popierania, we wszystkich sferach życia ekonomicznego, społecznego, politycznego i kulturalnego pełnej i rzeczywistej równości pomiędzy osobami należącymi do mniejszości narodowej a osobami należącymi do większości. W tym względzie wezmą pod uwagę specyficzne warunki osób należących do mniejszości narodowych."
"Strony zobowiązują się wspierać tworzenie warunków koniecznych do utrzymywania i rozwijania przez osoby należące do mniejszości narodowych ich kultury, jak również zachowania zasadniczych elementów ich tożsamości, to jest ich religii, języka, tradycji i dziedzictwa kulturowego."
"Strony stworzą warunki niezbędne dla rzeczywistego uczestniczenia przez osoby należące do mniejszości narodowych w życiu kulturalnym, społecznym i gospodarczym, jak również w sprawach publicznych, zwłaszcza tych, które ich dotyczą."
Jeśli chodzi o konkordat, przytoczony przepis mówi tylko o utworzeniu komisji, a nie o metodach finansowania.
Ad I-R
Cerkiew oczywiście ma prawo zabierać głos, ale to nie znaczy, że można jednocześnie odbierać głos komuś innemu.
Podpis: igi     e-mail: igor_dzigi@poczta.onet.pl
Dodano: 2012-04-03 21:50:47  




Do igi:
1. Z cytatów z konwencji absolutnie nie wynika obowiązek finansowania Naszego Słowa z budżetu państwa. Bez tego finansowania przedstawiciele mniejszości i tak mają równe prawa z większością:
- ekonomiczne - mogą prowadzić działalność gospodarczą
- społeczne - mogą chodzić np. na manify, zakładać organizacje (np. Zjednoczenie Ukraińców w Polsce)
- polityczne - mogą tworzyć partie polityczne lub być ich członkami (patrz poseł Sycz)
- kulturalne - mogą zakładać zespoły muzyczne, organizować festiwale itp.
Gdzie jest zapis o finansowaniu? Nawet gdyby przyjąć, że ma być wsparcie finansowe, to mogą być to kwoty niższe, nie dające możliwości utrzymania tygodnika.
2. W sprawie konkordatu: punktem wyjścia jest obowiązujące ustawodawstwo, które niejako zyskuje ochronę międzynarodową do czasu przyjęcia w trybie odpowiedniej umowy nowych zasad.
3. Prawo do zabierania głosu: NS ma prawo publikować głos każdego - nikomu nie odbieramy prawa do wypowiedzi. Ale my też mamy prawo do wypowiedzi oraz prawo do ustalania, jakie pisma kolportujemy w cerkwiach. Nasze Słowo nie ma w naszych cerkwiach dożywotniej koncesji na kolportaż i uważam, że powinno rozumnie publikować opinie, niekonieczne wszystkie. Głupota - przyjmując że jest to zjawisko mniejszościowe - nie ma jednak praw mniejszości analogicznych jak mniejszości narodowe i na wspieranie liczyć nie może. Głupotę jednak powinno się raczej eliminować niż afirmować.
Podpis: petro     e-mail: niszyn@poczta.onet.pl
Dodano: 2012-04-04 00:03:26  




Dajmy spokój Naszemu Słowu, bo już dawno przekroczyło ono pewną granicę, ba kilka granic, zdrowego rozsądku, np.: reklamując przedwyborczym wywiadem SLD-owską działaczkę proaborcyjną i antykościelną J. Senyszyn, reklamując turystykę aborcyjną czy umieszczając bezprecedensowy atak red. naczelnego NS Pana J. Prystasza na ks. A. Trochanowskiego. Co jeszcze musi być tam wydrukowane, aby nastąpiła jakaś zmiana? To prawda, NS stosuje sprytną taktykę, bo niekiedy chce się jawić jako "arcypatriotyczny obrońca" UKGK - np. w artykule dot. "zjazdu gnieźnieńskiego", bo tam akurat można było "dołożyć" Polakom - rzymokatolikom. Niestety, to jest instrumentalne traktowanie Kościoła. Oprócz tego warto zauważyć, że istnieją wśród nas "greckokatoliccy" lewacy, antykościelni ateiści, którzy Pryczastia od prosfory nie odróżniają (coś w stylu Łukaszenki, który mówił że jest prawosławnym ateistą), zwolenniczki "manif". Także tego typu indywidua, przez swoją aktywność w NS wpływają destrukcyjnie na naszą społeczność. Wszyscy oni powinni (-y) zdawać sobie sprawę, że niszczą a raczej już zniszczyli, ten ogromny autorytet, jaki NS wypracowało w czasach "komuny" - było wtedy niekiedy jedynym przyczółkiem ukraińskości. Teraz, w czasach wolności, którą niektórzy redaktorzy, dziennikarze, działacze społeczni i polityczni, itd., utożsamiają niekiedy z anarchią, ważniejszym od zachowania pewnego poziomu i niepisanego status quo współistnienia z Cerkwią, okazuje się być realizacja prywatnych wizji i ambicji np. w kwestii umieszczania niektórych tekstów w NS. Ktoś może się nieco zdziwić, co to ma znaczyć i o co chodzi? A o to, że są przecież wśród "naszych wirnych", ludzie, którzy tak jak zwolennicy trzeciej siły w polskiej polityce, chcieliby modnego obecnie „rozdziału Kościoła od państwa”, czyli wyrzucenia Kościoła, a przy okazji swojej (?) Cerkwi na margines życia społecznego, usunięcia krzyży z przestrzeni publicznej, usunięcia religii ze szkół, itp. I stąd się bierze ten histerycznie "nakręcany" temat o rzekomym arcyważnym problemie finansowania Kościoła przez państwo. Niezależne media w służbie polityków, pozostając niezależnymi tylko z nazwy, niczym środki masowego rażenia, wmawiają ludkom, że to Kościół bezprawnie wyzyskuje, czy niemal okrada państwo, tzn. właśnie ich - biednych ludków. No, a pytanie o zasadność finansowania partii politycznych z pieniędzy publicznych, które przecież „z sukcesami” dzielą społeczeństwo i utrwalają konflikty, jest na ogół przyjmowane z irytacją.
A tak na marginesie rachunku ekonomicznego: ciekaw jestem czy ktoś z krytyków Kościoła, policzył ile kosztują zachowania ludzi, którzy nie słuchają nauki Kościoła. I jeszcze jedno: czy w naszej sytuacji możliwe jest wytrwanie „przy swoim” bez Cerkwi??? Odpowiedź jest chyba na tyle jasna, że prowokacje, pojawiające się w NS, można uznać za dowód utraty instynktu samozachowawczego.
Od dawna chciałoby się usłyszeć od Hierarchów cerkiewnych, jakąś jednoznaczną reakcję, aby mieć jasności w temacie "obecności" i rozpowszechniania NS w świątyniach greckokatolickich i w świetlicach przycerkiewnych. To nie jest przecież gazeta cerkiewna a jej red. naczelny od dawna kreuje siebie na niezależnego wydawcę, niezależnego także od kierownictwa ZUwP. Obecny stan jest, delikatnie mówiąc, niezbyt normalny. Oto bowiem Pani Iwona Marciszak - w jednej osobie: katechetka, matka trójki dzieci, żona kapłana, szefowa ZUwP w Stargardzie Szczecińskim - mniemam odpowiedzialna za kolportaż NS w stargardzkiej świątyni, wysyła w świat ważny sygnał... Swoim listem otwartym stawia odważne pytanie: czy ważniejsza jest Prawda Ewangelii, czy treści Naszego Słowa??? Zwraca też uwagę, że w radykalny sposób zmniejszyła się odpowiedzialność za słowo, w tym za słowo drukowane w "Naszym" Słowie. Czy ktoś się tym przejmie?
Podpis: czytacz     e-mail:
Dodano: 2012-04-04 02:18:49  




Do Igi.
Nie chodzi o odbieranie głosu, tylko o branie odpowiedzialności za słowo, ale też i za jego skutki. Tekst głupi i tyle. Zresztą tegoroczną manifę krytykowano od lewa do prawa - właśnie z antykościleną retorykę. Szkoda, że autorka tekstu w NS nie pokusiła się o opisanie wszystkiego tego, co Cerkiew (Kościół) robi dobrego dla ludzi i jak często wyręcza instytucje państwowe w pomaganiu ludziom. Jak często księża z własnej kieszeni finansują biedne rodziny czy opłacają stypendia. Trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć. Ale taka postawa duchownych jest możliwa również dzięki temu, że kościół ma pewne ulgi. Wątpię, że pieniądze, które budżet państwa zaoszczędzi na duchownych wyda na pomoc biednym. Nie oszukujmy, bo nie o to politykom chodzi. Gdyby ludzie stosowali się do nauki Cerkwi to żylibyśmy jak w raju. Prosty przykład, ostatnio przytoczony w jednym z programów publicystycznych - wpływy do budżetu państwa z tytułu alkoholu - akcyza, koncesje itd. - to kilka miliardów złotych. Natomiast to samo państwo na leczenie alkoholików i usuwanie szkód zrobionych pod wpływem alkoholu wydaje kilka razy więcej. Rachunek jest prosty. Wniosek również: finansujmy Kościół i słuchajmy jego nauki, jeżeli nie z wiary to chociażby ze względów ekonomicznych.
Podpis: I-R.     e-mail: danylivbastion@gmail.com
Dodano: 2012-04-04 11:26:02  




Zgodnie z Konstytucją RP, Polska jest krajem świeckim. Dlatego uważam, że to wierni powinni czuć się odpowiedzialni za swój kościół. Jestem za systemem niemieckim (do czego zmierza chyba minister Boni): jesteś członkiem danego związku wyznaniowego? Zgłaszasz to przy podjęciu zatrudnienia i fiskus automatycznie pobiera podatek kościelny. Jeśli taki mechanizm zostanie wprowadzony w Polsce, statystyki wierzących (=płacących!) na pewno się zmienią. Ale to temat na inną dyskusję.
Podpis: igi     e-mail: igor_dzigi@poczta.onet.pl
Dodano: 2012-04-04 14:51:20  




Do igi:
Obowiązujący w Polsce system finansowania cerkwi/kościoła bazuje przede wszystkim na odpowiedzialności wiernych. Większość wpływów cerkwi/kościoła to datki wiernych:
- taca
- tzw. stypendia mszalne
- ofiary z tytułu chrzcin, ślubów, pogrzebów
- darowizny na Caritas i inne dzieła charytatywne.

Do-finansowanie cerkwi/kościoła przez państwo nie oznacza, że państwo nie jest świeckie. Świeckie państwo musi pamiętać, że jego obywatele mają swoje potrzeby duchowo-religijne, których państwo nie może ignorować, stąd:
- finansowanie katechezy w szkołach
- finansownie duszpasterstwa w wojsku
- finansowanie duszpasterstwa w szpitalach.

Dodatkowo cerkiew/kościół jest właścicielem dóbr kultury istotnych dla całego narodu, więc nie powinno dziwić dofinansowanie utrzymania zabytków ruchomych i nieruchomych oraz np. archiwów parafialnych.

Osobną sprawą jest Fundusz Kościelny - to nie jest żaden przywilej, tylko zupełnie mizerna rekompensata za utracone korzyści, które miałaby cerkiew/kościół, gdyby w latach powojennych nie została ograbiona z majątku przez komunistów. W związku z tym likwidacja funduszu jest jak najbardziej zasadna... jeżeli państwo odda cerkwi/kościołowi to co zagrabiło!

Warto pamiętać, że tzw. komisja majątkowa zajmowała się tylko zwrotem majątku kościelnego, który został zabrany z naruszeniem nawet komunistycznego prawa, na podstawie którego zabierano majątki. Prace komisji nie dotyczyły więc majątku zabranego niejako "legalnie", z zachowaniem ówczesnych procedur.

Moim zdaniem trzeba najpierw oddać cerkiewny/kościelny majątek, a później myśleć np. o systemie niemieckim. 

Podsumowując: ze względu na ewidentne przekłamania lub przemilczenia faktów w zw. z mieniem cerkiewnym/kościelnym, które są podawane w mediach przez tzw. "reformatorów" (Tusk, Boni, palikociarnia, feministki), nie mam wątpliwości, że cała akcja ma na celu uderzenie w cerkiew/kościół, aby przedstawić ją jako pazerną i bogatą instytucję.
Podpis: petro     e-mail: niszyn@poczta.onet.pl
Dodano: 2012-04-04 16:18:23  




Pomogę Ci człowieku i odkryję dla Ciebie Amerykę: TO WŁAŚNIE WIERNI SĄ KOŚCIOŁEM! Ale co to może Ciebie obchodzić, jeżeli, zdradzasz się tym parciem na procenty, liczby, statystyki... Niejaki Gramolak, który nie jest katolikiem, napisał słusznie taką uwagę: "problemy związane z pieniedzmi w Kościele katolickim były na przestrzeni 2tys lat często. Dlatego między innymi, że byli w KK ludzie nie zainteresowani Bogiem tylko polityką i władzą. Reformacja zaczęta przez Lutra, sprowokowana była w głownej mierze przez gorszący handel odpustami. Smutne jest to, że dzisiejsze zamieszanie przy Funduszu Kościelnym, całkowicie nie bierze pod uwagę wpływu jaki Kościół ma na społeczenstwo poprzez głoszenie Ewangelii."
Czy dzisiaj Kościół handluje odpustami? Czy w ostatnich kilku dziesięcioleciach Kościół represjonował państwo, czy było może inaczej? Czy to Kościół wyręcza niewydolne państwo w ważnych społecznie zadaniach pomocowych, charytatywnych i opiekuńczych, czy może jest odwrotnie?
Podpis: czytacz     e-mail:
Dodano: 2012-04-04 16:45:51  




Łukasz Warzecha dość "zgrabnie" przedstawił to w artykule "Zatroskani o dobro Kościoła"
/"Jak wiadomo, najbardziej o los Kościoła troszczą się zwykle ci, którzy mają z nim najmniej wspólnego.
Notoryczni lewacy i ateiści, którzy nie odróżniają hostii od opłatka, są zmartwieni kondycją kleru, rozwodzą się nad rzekomymi pustkami w świątyniach i serwują dziesiątki recept, jak poradzić sobie z narastającymi problemami. Te recepty zwykle sprowadzają się do jednego: Kościół ma być bardziej otwarty – czytaj: ma się wreszcie przestać upierać, że istnieje jakaś jedna Prawda. Z tego powinno wyniknąć, że homoseksualizm jest okej, że można by wreszcie pofolgować z bezżeństwem księży, ze sprzeciwem wobec antykoncepcji, a zwłaszcza wobec aborcji i eutanazji, oraz z innymi irytującymi drobiazgami. No i oczywiście należałoby ograniczyć nauczanie Kościoła do sfery wąsko pojmowanej wiary, a hierarchowie powinni przestać się wtrącać do sfery publicznej. Księża Boniecki i Sowa są wporzo, ojciec Rydzyk czy arcybiskup Michalik to dinozaury.
Ci niezwykle zatroskani o dobro Kościoła zacierają teraz ręce, bo nowy pomysł na zastąpienie Funduszu Kościelnego dobrowolnym przekazaniem części podatku mógłby sprawić, że Kościół wreszcie poczułby się zmuszony startować w konkursie piękności, jaki sobie wymarzyli. Przecież tylko 39 proc. badanych jak z satysfakcją donosiła jedna z gazet deklaruje, że chciałoby zapłacić (wątpliwe, czy respondenci w ogóle rozumieją, że chodzi o część podatku, który i tak muszą oddać). A zatem - wyobrażają sobie nasi troskliwi biskupi – musieliby zadbać o to, żeby Kościół się podobał. Musieliby odpuścić z tymi wszystkimi średniowiecznymi nakazami moralnymi, musieliby spasować ze sprzeciwem wobec związków partnerskich, a może nawet musieliby zadbać o swój piar, pokazując się tu i tam. Dla takiego księdza Bonieckiego kanapa w programie Jakuba Wojewódzkiego wydaje się miejscem naturalnym, ale po wprowadzeniu odpisu podatkowego może musieliby na niej zasiąść sam abp Michalik albo prymas Kowalczyk i pogadać w końcu na luzie o seksie i o tym, jak przerąbane mają księża w celibacie. Bo to zapewne byłyby jedyne tematy interesujące naczelnego celebrytę IIIRP.
Zatroskani o Kościół wykazują się, niestety, pewną zasadniczą niewiedzą. Nie pojmują, że zadaniem Kościoła od 2 tysięcy lat nie jest podobanie się, ale mówienie prawdy, ta zaś często bywa niewygodna, niemiła, irytująca. Ich światłe rady są oczywiście motywowane dobrymi chęciami nikt chyba nie wątpi, jak bardzo dobro Kościoła leży na sercu Magdalenie Środzie czy Adamowi Szostkiewiczowi ale pamiętamy, co jest dobrymi chęciami wybrukowane. I tego się trzymajmy."/
Podpis: czytacz     e-mail:
Dodano: 2012-04-04 16:51:08  


Każdy komentarz, przed opublikowaniem, będzie weryfikowany przez redakcję serwisu.

Ilość komentarzy oczekujących na akceptację: 0



[ Zamknij okno. ]






Eparchia Wrocławsko-Gdańska Kościoła Greckokatolickiego. Copyright © 2006 - 2017
Przekładnie kierownicze Wrocław regeneracja przekładni kierowniczych Wrocław mechanika pojazdowa Radwanice Wrocław warsztat samochodowy Radwanice Wrocław